forum.topolowka.pl Strona Główna

topolowka.pl » FAQ  » Szukaj  » Użytkownicy  » Grupy  » Rejestracja  » Profil   » Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  » Zaloguj 

Korzystanie z forum jest jednoznaczne z akceptacją nowego regulaminu.


Poprzedni temat «» Następny temat
Rachunek sumienia, spowiedź szczera, postanowienie poprawy.
Autor Wiadomość
św. Tomasz Z Akwinu

Domini Canis


Dołączył: 26 Wrz 2005
Posty: 279
Skąd: z Asyżu
Wysłany: 2010-04-16, 18:51   

Ciekawa, szczególnie w części dotyczącej Narodu, choć jednostronna w zdaniu na temat Kościoła, ale mimo wszystko dająca do myślenia wypowiedź:
Cytat:
New York Times" publikuje komentarz Olgi Tokarczuk dotyczący reakcji na katastrofę prezydenckiego samolotu. - Nie mogę przestać myśleć o ofiarach, ale boję się, że mój naród potrafi się jednoczyć tylko nad trumnami - pisze autorka.
Komentarz nie jest zbyt przychylny wobec wydarzeń ostatniego tygodnia. Tokarczuk kilkakrotnie zapewnia, że szczerze współczuje ofiarom i rodzinom ofiar, i jest poruszona rozmiarem i okolicznościami tragedii. Nie przeszkadza jej to jednak poczynić kilku gorzkich spostrzeżeń pod adresem panującej w kraju atmosfery.

Artykuł zaczyna się od SMS-a, otrzymanego w niedzielę, oznajmiającego, że Polska znów jest Chrystusem Narodów. "W sobotę po południu włączyłam telewizor i w miarę jak za oknem zapadała noc, słyszałam coraz więcej słów takich jak naród, ofiara, mistyczny zbieg okoliczności, znak, przeklęte miejsce, prawdziwy patriotyzm, Katyń, prawda." Pisarka próbuje wyjaśniać to zjawisko odwołując się do psychoanalizy i zbiorowej nieświadomości: "Przerażony umysł próbuje znaleźć wyjaśnienie, ale pozwala się ponieść starym mitom", czy nieco dalej: "Jak ludzie pierwotni tańczący wokół starych totemów, ignorujemy żywych i potrafimy docenić tylko umarłych". Artykuł kończy się ostrymi słowami krytyki: "Mam dość budowania naszej wspólnej świadomości wokół marszy pogrzebowych i upadłych powstań. Marzę, że Polska stanie się nowoczesnym społeczeństwem, definiowanym przez osobiste osiągnięcia i idee przyszłości".

Również na politykach komentarz nie zostawia suchej nitki: "zaledwie kilka dni temu skakali sobie do gardeł", "niewiele ponad 20 lat temu niektórzy z tych ludzi zatajali prawdę o Katyniu, zgodnie z oficjalną linią Partii". Co więcej, "podczas gdy politycy modlą się na klęczkach, Kościół katolicki strzeże tej anachronicznej mentalności".

Pisarka, co warto powtórzyć, podkreśla swój szacunek i współczucie dla ofiar: "Z perspektywy śmierci nie ma różnic między ludźmi, są tylko zawsze drogie osoby". Jednak ocena, jaką wystawia żałobnym uroczystościom i reakcjom Polaków, wydaje się mocno niepochlebna.
 
 
Tokensy
Gaduła
Stara Szmata


Dołączył: 18 Lis 2006
Posty: 206
Skąd: Teatr Miniatura
Wysłany: 2010-04-16, 21:32   

http://wiadomosci.gazeta....edzi_Katyn.html

Szczery żal, czy cynizm?
_________________
Płynie rzeka
 
 
św. Tomasz Z Akwinu

Domini Canis


Dołączył: 26 Wrz 2005
Posty: 279
Skąd: z Asyżu
Wysłany: 2010-04-16, 21:54   

Hm... trudno wyrokować, Tokensy ;-)

Moim zdaniem to kopiowanie rozwiązań izraelskich... tam każdy uczeń udaje się z wycieczką do Auschwitz, aby kształtować swój izraelski patriotyzm...

Tyle, że pomysł jakijes grupki posłów PiS - nie wiem jakiej, jak licznej, czy reprezentującej stanowisko partii - tego w tego typu relacjach z zasady się nie podaje - nie przypada mi do smaku...

...takie rzeczy pozostawiłbym inicjatywom oddolnym, czyli szkołom... do odwiedzenia Muzeum Powstania warszawskiego nikt odgórnie nie zmusza, a szkoły masowa tam jeżdżą...

już lepiej, aby ktoś opracował materiały edukacyjne, scenariusze lekcji, materiały multimedialne, serwisy www, jak ten katyński, którego powstaniu mu patronował Śp. Prezes IPN Kurtyka...
 
 
Tokensy
Gaduła
Stara Szmata


Dołączył: 18 Lis 2006
Posty: 206
Skąd: Teatr Miniatura
Wysłany: 2010-04-17, 05:55   

http://www.youtube.com/watch?v=VNJm3cp42qk
bez komentarza

"Ania [Walentynowicz] zginęła na posterunku" tak? jakim?

EDIT:

Nie, nie ogarniam juz tego. Pan, który wypowiada się w programie (część 3/6) różnicuje śmierć na gorszą i lepszą. "O innych politykach tak by nie mówiono." To jest jakiś koszmar, histeria. Jego śmierć traktują jako potwierdzenie słuszności swoich poglądów. Okropnośc.
_________________
Płynie rzeka
 
 
św. Tomasz Z Akwinu

Domini Canis


Dołączył: 26 Wrz 2005
Posty: 279
Skąd: z Asyżu
Wysłany: 2010-04-17, 20:40   

Ok. 180 tysięcy ludzie złożyło hołd Parze Prezydenckiej w Pałacu..., wielu stało kilkanaście godzin..., Już nie wspominam o poruszeniu jakie wywołało to zagranicą...

Tokensy..., Ś.p. Prezydent za życia był postacią bardzo kontrowersyjną..., ale deprecjacja uczucia żałoby setek tysięcy z powodu braku szacunku dla osiągnięć Ś.p. Lecha Kaczyńskiego, to odwrotna strona medalu, o którym wspominasz w swoim ostatnim wpisie...

...O śmierci na posterunku i w służbie Rzeczpospolitej mówił Marszałek Komorowski, generałowie, oficerowie i żołnierze zostali awansowani...

Nie da się ukryć, że wobec wg słów abp. Michalika "zadano krzywde prawdzie o Prezydencie"

Cytat:
Lech Kaczyński nie był wyborem liberalnych elit, nie był ulubieńcem dziennikarzy. Od początku urzędowania miał naprzeciwko siebie bardzo mu nieżyczliwych pośredników. Media go nie lubiły, on był dla nich trudnym partnerem. Miał świadomość, jak niemal każde jego zachowanie zostaje pokazane w krzywym zwierciadle. Bardzo często narzekał na to.

Oczywiście popełniał błędy, miał wpadki, bywał pamiętliwy, dawał się prowokować przez przeciwników. Bywał porywczy, miał swoje fobie. Tyle że niechętni mu dziennikarze i polityczni wrogowie skupiali się wyłącznie na słabościach. Wszędzie – i w obiegu oficjalnym, i nieoficjalnym – zatrzęsienie prześmiewczych tekstów, zdjęć, filmików, gadżetów, wyrwanych z kontekstu cytatów.

Podgrzewali to zjawisko niechętni mu dziennikarze, zwalczający go politycy, świat popkultury i młodzieżowe środowiska, do których nie umiał trafić ze swoim przekazem. W dobrym tonie było kpić z Lecha Kaczyńskiego.

Niemal każda sytuacja, w której znalazł się publicznie prezydent, groziła mu atakiem czy kpiną. Rzadko do opinii publicznej przedostawała się istota, polityczny sens wydarzenia. Media, które z jednej strony uległy tabloidyzacji, ale z drugiej po prostu nie lubiły prezydenta, skupiały się zwykle na detalach, przy czym niemal zawsze na tych mogących ośmieszać głowę państwa albo przynajmniej pozwalających go skrytykować.

To prawda, że często Lech Kaczyński ułatwiał zadanie swoim przeciwnikom. Nie umiał w przyjazny dla mediów i publiczności sposób przedstawiać swoich racji. Nie dbał o to, by wiele działań, które mogły budować jego dobry wizerunek, ujrzało światło dzienne.

Zakompleksiony nieudacznik

Niezależnie od tego, jak ocenimy polityczną jakość prezydentury, w jakim stopniu zgadzamy się z decyzjami, wizją i kierunkiem działań Lecha Kaczyńskiego, musimy pamiętać, że znalazł się w warunkach, w których trudniej niż innym było mu komunikować racjonalne podstawy swojej polityki. Po fatalnych doświadczeniach początku prezydentury, kiedy atakowano go najpierw za wspomniane już zdanie inaugurujące działalność głowy państwa, a potem za niefortunną reakcję na prymitywną krytykę w jednym z niemieckich dzienników, Lech Kaczyński i jego otoczenie żyli ciągle w atmosferze zagrożenia ze strony świata zewnętrznego, głównie mediów.

To zagrożenie nie było wymysłem prezydenta. Z wykształconego patrioty, przyzwoitego, pełnego kultury osobistej inteligenta starej daty, który całe dorosłe życie poświęcił pracy dla Polski, zrobiono pozbawionego racjonalnych pomysłów, zakompleksionego nieudacznika, który wprawia nas wszystkich w nieustanne zakłopotanie.

Smutne jest przeszukiwanie archiwów prasowych i Google’a w tych dniach. Przykładów ośmieszania niemal wszystkiego, co robił prezydent, jest masa.

Pamiętamy dobrze „Borubara” i odwrócony szalik z napisem „Polska” z meczu z Austrią. Ileż było uciechy. Jakiż śmieszny był ten Kaczyński. Chciał się pokazać na meczu, zyskać polityczne punkty, a przecież nie ma pojęcia o piłce – mówiono. Zawodników nie rozpoznaje i nawet szalika nie umie chwycić porządnie – Internet, audycje radiowe i telewizyjne pełne były kpin.

Dopiero teraz możemy przeczytać, że Lech Kaczyński nieźle się znał na piłce, że pamiętał doskonale wszystkie szczegóły dotyczące historii polskiego futbolu i że sam w młodości był kibicem Gwardii Warszawa.

Każdy pamięta „Irasiada”, te śmichy-chichy w studiach radiowych, satyrycznych programach, kpiarskie esemesy. Ale dopiero teraz opowiedziano, jak państwo Kaczyńscy lubili zwierzęta, jak się o nie troszczyli, jak pomagali naszym „mniejszym braciom”.

„Spieprzaj, dziadu” – co nie było najbardziej fortunną odzywką do zaczepiającego go menela – stało się hasłem legendą. Strony internetowe, bransoletki z napisem, monety „siedem dziadów” – to wszystko bawiło wielkomiejską elitę, krążyło po sieci i eterze. Nie było tam natomiast informacji o tym, że Lech Kaczyński pomaga słabszym.

Prezydent był obciachowy – to zwłaszcza wśród młodych środowisk opiniotwórczych była rzecz oczywista. Wszystko, co zrobił, było obciachem. Nawet jeśli on sam nie miał z tym nic wspólnego.

Tytuł w jednym z portali: „Nowy obciach. Prezydentowi popsuł się samolot. W Mongolii”. Znów można było się pośmiać. Nawet samolot mu nie lata. Jemu wszystko źle wychodzi. Jak zjawił się w Japonii, to nawet cesarz się rozchorował.

Kurdupel przeganiany z podwórka

Janusz Palikot mógł sobie używać: „Jak się rano budzę, to się boję, że prezydent się też obudził i na pewno coś zrobi”. Śmieszny i groźny jest każdy krok prezydenta – przekonywał nas poseł z Lublina, a im częściej przekonywał, tym jego pozycja w partii i popularność w mediach rosły.

Jaką motywację działań obu braci Kaczyńskich widział Palikot? „Przesłonięcie własnego tchórzostwa. Próbę wymazania kompleksów z młodości – kurdupli przeganianych na podwórkach Żoliborza przez silniejszych kolegów, kompleksu słabosilnych, którzy respektują twarde zasady wyłącznie wobec słabszych od siebie. A kiedy nie dają sobie rady, chowają się za barykadą kobiecych spódnic lub sięgają po kaczuszkę”.

Im częściej padały takie słowa, tym chętniej dziennikarze podbiegali z mikrofonami przed oblicze milionera uważanego za intelektualistę. A on ich raczył takimi opisami prezydenta RP: „Nie wyglądał zbyt świeżo, bełkotał, intencje prezydenta są tragiczne”.

W pewnej audycji, do której lubili przychodzić ludzie świata kultury, kpinom z małości i przerażeniu wobec grozy, jaką niesie władza Kaczyńskich, końca nie było. Ale dopiero teraz mówi się, że państwo Kaczyńscy byli wielbicielami wysokiej kultury, że panią prezydentową można było spotkać na niemal wszystkich premierach, a prezydent przyjmował na kolacjach ludzi kultury i intelektualistów.

O debatach intelektualnych, na których bywały najwybitniejsze polskie umysły z różnych środowisk o różnych poglądach, nie rozmawiano w żadnej audycji. To, że pasją Lecha Kaczyńskiego były długie dyskusje, nie było przedmiotem rozmów w studiach komentatorskich, w programach telewizji śniadaniowej czy rozrywkowych pogawędkach. Taka opowieść nie wydawała się interesująca kolorowym magazynom.

http://www.rp.pl/artykul/61991,462804.html
 
 
Panna Ciccone 


Dołączyła: 17 Paź 2008
Posty: 39
Skąd: w drodze
Wysłany: 2010-04-20, 00:27   

Tokensy napisał/a:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7778494,PiS__Niech_kazdy_uczen_obowiazkowo_odwiedzi_Katyn.html

Szczery żal, czy cynizm?


Wiwat Słowacki! Wiwat Mickiewicz!
Wiwat męczeństwo naszych ojców!
I jak to ma nie zachwycać, kiedy zachwyca?

A zupełnie prywatnie dodam jakie piękne w stolicy były limuzyny! :twisted:
_________________
Samotnie wałęsam się po świecie, żegluję po tej otchłani idiosynkrazji i gdziekolwiek zobaczę jakieś tajemnicze uczucie, czy to będzie cnota czy rodzina, wiara czy ojczyzna, tam zawsze popełnić muszę jakieś łajdactwo.
 
 
 
św. Tomasz Z Akwinu

Domini Canis


Dołączył: 26 Wrz 2005
Posty: 279
Skąd: z Asyżu
Wysłany: 2010-04-22, 23:32   

http://www.rp.pl/artykul/...abinetach_.html

Cytat:
Kogo straciliśmy

W Polsce mało kto bowiem wie, że prezydent Lech Kaczyński, wypełniając ustawowy obowiązek, aktywizował debatę naukową dotyczącą wiodących spraw państwa. I socjologowie, o różnych sympatiach politycznych i światopoglądowych, aktywnie i licznie w niej uczestniczyli. Najpierw w seminariach lucieńskich, później w licznych organizowanych często wraz z krakowskim Ośrodkiem Myśli Politycznej niezmiernie ciekawych konferencjach belwederskich, wreszcie w krótkich, lecz intensywnych działaniach Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego przede wszystkim dla podniesienia poziomu debaty publicznej w Polsce.

Prezydent Kaczyński aktywnie uczestniczył – jako pierwszy polski prezydent – w Ogólnopolskim Zjeździe Socjologicznym w roku 2007 w Zielonej Górze, gdzie byliśmy świadkami autentycznej, merytorycznej debaty głowy państwa ze środowiskiem naukowym i był również jego honorowym patronem. Publikacja pozjazdowa zawiera dwa, bynajmniej nie zdawkowe, wystąpienia pana prezydenta.

Szkoda, że przedstawiciele innych dziedzin nauki nie mieli może okazji to tego rodzaju debaty, że nie wszyscy polscy inteligenci mogli być świadkami obrad Narodowej Rady Rozwoju… Szkoda, może w większym stopniu doceniliby, co i kogo straciliśmy 10 kwietnia pod Smoleńskiem. Prezydent Lech Kaczyński przyjął honorowy patronat nad następnym zjazdem polskich socjologów, który odbędzie się w Krakowie we wrześniu 2010 roku. Miał wystąpić na sesji inauguracyjnej… Socjologowie polscy go oczekiwali.

 
 
Panna Ciccone 


Dołączyła: 17 Paź 2008
Posty: 39
Skąd: w drodze
Wysłany: 2010-04-24, 02:29   

to już wyjaśnia dlaczego w tejże monotematycznej stajni Augiasza (czyt. programu socjologii uni) człowiek tylko ciemność widzi okraszoną czarem komunistycznych wspomnień.

Sama zaś wspomnę o reakcji profesora Kicińskiego, <jakby nie było uczeń Ossowskiego>, która miała miejsce zaraz po żałobnym (1 st z serii) weekendzie:
,,Proszę państwa, żyć dalej trzeba, show must go on ( tj. niech wielmożne państwo nie liczy na to, że choćby o kwadrans zostaną państwo z zajęć zwolnieni). Czy ktoś ma jakąś refleksję do powiedzenia. Nie? To przejdźmy do tematu dzisiejszego wykładu."

http://www.krytykapolityc...enu-id-197.html
_________________
Samotnie wałęsam się po świecie, żegluję po tej otchłani idiosynkrazji i gdziekolwiek zobaczę jakieś tajemnicze uczucie, czy to będzie cnota czy rodzina, wiara czy ojczyzna, tam zawsze popełnić muszę jakieś łajdactwo.
 
 
 
Torquemada 



Dołączył: 26 Sie 2005
Posty: 120
Skąd: z Valladolid
Wysłany: 2010-04-24, 22:13   

Ten link do tekstu profesor Kowalskiej to żeby zapłakać nad mizerią intelektualną kadry naukowej UW? Czy po co?
_________________
Wszystko jest względne więc bądź bezwzględny - Sławomir Mrożek
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
↑ Do góry ↑

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Administratorzy i moderatorzy forum topolowka.pl oraz III Liceum Ogólnokształcące w Gdańsku nie ponoszą odpowiedzialności za treść opinii użytkowników, jednak zastrzegają sobie prawo do ich usuwania lub modyfikacji, jeżeli są one niezgodne z regulaminem.
(zgodnie z art.14 ustawy o Świadczeniu usług drogą elektroniczną)

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 12